-

IanThomas

Quo Vadis 2020 AD

O brzasku, czarny Mercedes jechał przez ulice śpiącego jeszcze miasta kierując się drogą Krakowskiego Przedmieścia ku rogatkom miasta. Przez przyciemnione szyby nie można było dostrzec jadących nim pasażerów, ale na rogu Puławskiej i Rakowieckiej okno uchyliło się, odsłaniając nam na chwilę wnętrze wozu. Najwyraźniej jeden z pasażerów musiał poczuć się gorzej i chciał zaczerpnąć powietrza. Dzięki temu mignęła na chwilę purpura piuski na siwej głowie.

Na wschodzie niebo przybierało już odcień zielony, u dołu pociągnięty barwą szafranną. Samochód mijał wielkie galerie handlowe położone za rogatkami stolicy. Zwarta zabudowa miasta ustępowała miejsca rozrzuconej wzdłuż drogi chaotycznej architekturze hurtowni, salonów sprzedaży, stacji benzynowych i parkingów. Droga była pusta i kierowca nie żałował silnika. Od czasu do czasu samochód mijał zaspane reflektory ciężarówek i samochodów dostawczych, których kierowcy nieśpiesznie jechali w przeciwnym kierunku.

Pasażer na tylnym siedzeniu próbował coś czytać, ale myśli nie pozwalały mu się skupić. W lewej ręce nerwowo przekładał paciorki różańca, usta poruszały się niemo. Cóż było robić? Cóż było robić? W końcu zamknął oczy, zdecydowany by pogrążyć się w modlitwie. Nagle jakby coś zajaśniało na drodze, jakby zapłonęło nagle słońce.

- Zwolnij! - pasażer krzyknął do kierowcy.

- Czy nie widzisz co się przed nami dzieje?

Zdezorientowany kierowca zdjął nogę z gazu. Siedzący na przednim siedzeniu młody kleryk, ocknął się z tak dobrze zapowiadającego się snu.

- Czemu zwalniasz? - zapytał rozdrażniony, kiedy samochód zaczął zjeżdżać na pobocze.

- Ekscelencja kazał - wycedził kierowca, nie lubił bowiem siedzącego obok sekretarza arcybiskupa.

Arcybiskup podniósł się z tylnej kanapy i pochylił się w kierunku szofera i rzekł:

- Widzisz tę jasność, która się zbliża ku nam? – zapytał Arcybiskup.

- Nie widzę nic – odpowiedział Sekretarz.

- Jakowyś pojazd jedzie ku nam w blasku słonecznym – rzekł Arcybiskup, wysiadając z samochodu i przysłaniając oczy od światła.

Arcybiskupowi drżały ręce, twarz stężała wyrażając w mgnieniu oka wszelkie ludzkie emocje: strach, zdumienie, radość, a nawet zachwyt. Przede wszystkim jednak zdumienie. Tuż przed arcybiskupią limuzyną zatrzymał się nieduży bus. Lakier lśnił jak rydwan z objawienia proroka Ezechiela. Arcybiskup klęknął oślepiony blaskiem bijącym z pojazdu.

- Chryste! Chryste!

Drzwi pojazdu otworzyły się i z środka wysiadł szczupły, niepozorny mężczyzna o żywym, acz łagodnym spojrzeniu kryjącym się za okularami w drucianej oprawce.

- Wstań, mój Synu. Nie musisz klękać. Daleko jeszcze do Warszawy?

Arcybiskup nie drgnął. Pozostając na kolanach, przyjrzał się człowiekowi, które zadał mu, zważywszy na wszystkie okoliczności, tak prozaiczne pytanie.

- Ojciec Kolbe? – wyszeptał – Cóż tu robisz, Ojcze?

- Cóż, do Warszawy jadę. Taka jest potrzeba. Nie możemy tego tak zostawić. Trochę żeście Arcybiskupie, jakby to delikatnie ująć – Ojciec Kolbe podrapał się po głowie – Nawalili!

Arcybiskup osunął się jeszcze mocniej, jego postać wyraźnie się skurczyła.

- Nie możecie? – zdobył się na kolejne pytanie.

- Ano nie możemy, synu mój. Nie możemy. Nie dziś, nie w tej sytuacji. Jak to się mówi? Wszystkie ręce na pokład! – Ojciec Kolbe zaśmiał się swoim szczerym, pełnym śmiechem.

Kierowca i sekretarz przyglądali się, jakby w otępieniu klęczącej postaci Arcybiskupa. Jego twarz wyrażała skupienie, ale i zmieszanie. Policzki jakby napuchnięte, oblane rumieniem, jakby ktoś w hierarsze rozpalił gorejący węgiel.

- Ekscelencjo, Ekescelencjo! Co Ci jest? – sekretarz zawołał z niepokojem. Szofer przeżegnał się nerwowo: - Stary zwiariował – przemknęło mu przez myśl.

Ojciec Kolbe podszedł do Arcybiskupa i położył mu rękę na ramieniu.

- Nie możemy opuścić lud nasz. Gdy Wy go opuszczacie, my musimy go wesprzeć. Ja, Św. Andrzej, Stanisław ze Szczepanowa i Kostka, eh … długo by wymieniać – głos Świętego był smutny acz słodki.

Arcybiskup leżał już z twarzą przy ziemi, jakby przygnieciony stukilogramowym kamieniem. Bez ruchu, bez słowa. Jego towarzyszom podróży wydawało się, że zemdlał lub umarł. Ale on poruszył się i zaczął podnosić się z kolan i wstawać. Szosa krakowska była pusta. Powietrze wokół niego, jakby jeszcze drgało. Arcybiskup obrócił się w kierunku położonego na równinie miasta.



tagi: #kościół #wiara #koronawirus #polska 

IanThomas
15 marca 2020 11:48
16     1433    4 zaloguj sie by polubić
komentarze:
stanislaw-orda @IanThomas
15 marca 2020 13:27

Gratuluję takiej dozy  optymizmu

zaloguj się by móc komentować

IanThomas @stanislaw-orda 15 marca 2020 13:27
15 marca 2020 14:39

Optymizm? Nie jestem tego pewien.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @IanThomas 15 marca 2020 14:39
15 marca 2020 15:11

No jakże? Interwencja nadprzyrodzona podjęta w celu  uratowania warszawskiego "Lemingowa" to co to niby jest, jeśli nie optymizm?

Ja bym nie ratował.

zaloguj się by móc komentować

IanThomas @IanThomas
15 marca 2020 15:31

Kontekst jest trochę inny. A czy interwencja się udała? Mnie trudno powiedzieć.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @IanThomas 15 marca 2020 15:31
15 marca 2020 15:49

To po cóż by do niej uciekać się , gdyby miała okazać się nieskuteczna.

zaloguj się by móc komentować

IanThomas @stanislaw-orda 15 marca 2020 15:49
15 marca 2020 16:26

Optymizm, pesymizm. Nie o to wciąż chodzi. 

zaloguj się by móc komentować

MZ @IanThomas
15 marca 2020 16:39

Na czasie...dzięki.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @IanThomas 15 marca 2020 16:26
15 marca 2020 16:41

A czy  to jest jakaś zgaduj-zgadula?

zaloguj się by móc komentować

IanThomas @stanislaw-orda 15 marca 2020 16:41
15 marca 2020 17:43

Ta rozmowa robi się jałowa. Przepraszam, jeśli tekst okazał się niezrozumiały.

zaloguj się by móc komentować

atelin @IanThomas
15 marca 2020 19:23

"- Nie możemy opuścić lud nasz." 

Dopełniacz - kogo? czego? - ludu naszego.

@stanisław-orda - to pesymizm. Też uważam, że nie ma czego ratować.

zaloguj się by móc komentować

IanThomas @atelin 15 marca 2020 19:23
16 marca 2020 00:29

A czy równie dobrze jak gramatykę znasz pojęcie stylizacji literackiej? 

Co do kwestii ogólnej: kogo to obchodzi co uważasz i skąd bezczelność zakładać, że wiemy kogo warto, a kogo nie zbawić? Bo przecież o to chodzi.

zaloguj się by móc komentować

tadman @IanThomas
16 marca 2020 08:21

Trochę przedobrzone, ale mimo krzyków o rozdziale Kościoła od państwa stało się kolejny raz faktem, że to państwo chce mieszać w Kościele i hierarchowie poddają się.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @IanThomas 16 marca 2020 00:29
16 marca 2020 08:33

Co najwyżej, może chodzić o to, że wymieniona  ekipa  świętych zechciała sprawdzić, czy znajdzie się Dziesięciu Sprawiedliwych w tej współczesnej   mazowieckiej nadwiślańskiej Sodomie.

zaloguj się by móc komentować

DYNAQ @tadman 16 marca 2020 08:21
16 marca 2020 09:32

Zadumałem się .Co się kryje za sloganem ''rozdział Kościoła od państwa.'' Czy to że np biskup nie decyduje o kształcie np obwodnicy Warszawy czy raczej-róbta co chceta,Dziesięcioro Przykazań obywateli nie obowiązuje?

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @DYNAQ 16 marca 2020 09:32
16 marca 2020 10:44

Juz dawno zamienili Dekalog  na pięć wskazań i pięć sugestii.

Na drzwiach wejsściowych do mojego kościoła parafialnego (jak zapewne we wszystkich innych w Polsce) ogłoszenie, że w związku z wprowadzonymi zarządzeniami państwowymi podczas liturgii mszy św. nie może przebywać więcej jak 50 osób. (To gdzie jest ten rozdział Kościoła od Państwa?). Zazwyczaj o 18:00, na którą najczęściej uczęszczam, bywa średnio 200 - 250 osób. Wczoraj naliczyłem jakieś 30. Czyli gdzie podziała się  kolejka tych 150 wiernych, którzy ze względu na wprowadzony limit nie mogli  dostać się do świątyni choć chcieliby?

Nie chcieli.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @stanislaw-orda 15 marca 2020 15:11
17 marca 2020 02:34

"No jakże? Interwencja nadprzyrodzona podjęta w celu  uratowania warszawskiego "Lemingowa" to co to niby jest, jeśli nie optymizm?

Ja bym nie ratował."

Ja bym walec tam wpuscil. Wyrownalby raz dwa.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować